środa, 09 sierpnia 2017 17:21

Pasję nosimy w sercu

Od dziecka marzyłam żeby mój los był związany z końmi. A najbardziej z bardzo osobistym koniem rasy arabskiej.  Droga do spełnienia moich marzeń była długa i kręta. Spotkałam na niej wiele wspaniałych koni i wielu wspaniałych ludzi, którzy związali z nimi swój los. Cały czas czekałam na tę jedną jedyną klacz arabską zapisaną mi w gwiazdach. A ponieważ marzenia się spełniają - udało się – od dziesięciu lat jest w moim życiu Maceba, klacz z imponującym rodowodem, wyhodowana w stadninie koni arabskich w Michałowie. Przez dwa sezony biegała na służewieckim torze, teraz oprócz tego, że jest dzielnym koniem pod siodłem maluje obrazy- ale nie tylko maluje, umie też robić wiele innych rzeczy pozornie nieprzydatnych w końskim świecie. Inteligentna, charyzmatyczna klacz - kwintesencja piękna. Taki koński absolut. Jest jeszcze Wadera, trzydziestoletnia małopolska klacz, do której mam szczególny sentyment. Dziewiętnaście lat temu uratowałam ją przed podróżą, z której konie już nie wracają.

Konie to moje życie. Towarzyszą mi każdego dnia. Jestem zafascynowana ich sposobem uczenia się, zapamiętywania, rozwiązywania problemów. Jako partner socjalny moich klaczy mam możliwość obserwować ich relacje nie tylko ze mną, ale też pomiędzy nimi. Taka niekończąca się opowieść.

Żeby zrozumieć konie trzeba mieć w sobie trochę duszę dziecka. Umieć przebywać w świecie mniej racjonalnym niż ten, który nas otacza na codzień. Potrafić wyjść z kręgu schematów i otworzyć się na nowe doznania, a wtedy niemożliwe staje się możliwe.  Wszystkie konie jako zwierzęta uciekające mają doskonale rozwiniętą umiejętność oceny sytuacji i szybko, bardzo szybko na nią reagować. W ciągu kilku minut potrafią rozszyfrować jaki jest człowiek, który staje naprzeciwko nich. Czy jest odważny czy strachliwy, łagodny czy agresywny. Konie otwierają się przed tymi, którzy przekonają je o swoich dobrych zamiarach dając im poczucie bezpieczeństwa.

Takie przemyślania były punktem wyjścia do mojej przygody, a właściwie naszej z Macebą przygody w malowanie obrazów. Dlaczego tak?, a dlaczego nie ? Bo lubię wyzwania, bo ja sama maluję obrazy, bo byłam ciekawa czy potrafię przekazać arabce swoje zamiary i czy taka forma współpracy ze mną będzie dla niej  interesująca.

Sierpień 2009 tuż przed janowska aukcja. To był początek. Z jednej strony ja, sztaluga, biały blejtram, farby temperowe o różnych zapachach, pędzle o różnych grubościach  z drugiej strony arabska klacz ciekawska, kreatywna lubiąca wyzwania, umiejąca już  przynosić różne przedmioty, zakładać kółka na pachołki, hula-hop na szyję, wrzucać piłkę do kosz i takie tam różne zabawy ale jednocześnie zwierzę uciekające, z natury płochliwe żyjące w myśl maksymy - araba do niczego nie da się zmusić - musi chcieć współpracować. Od tego momentu minęło wiele lat. A my nadal eksperymentujemy.

Łączy nas więź która przenika nasze dwa światy, a ja ustanowiłam nasz osobisty kodeks prawdy o tych zabawach zdając się na intuicję, a że w życiu nic nie dzieje się przypadkowo więc może te prace Maceby które powstają nie są przypadkowymi plamami farby na płótnie, może wyrażają jej osobiste postrzeganie otaczającego ją niedostępnego dla nas ludzi świata, a ja tylko stworzyłam jej techniczna możliwość przedstawienia go za pomocą kolorowych farb. Czy koń myśli abstrakcyjnie i gdzie są granice poznania końskiego sposobu myślenia ?

Razem z Macebą byłyśmy w Zbrocławicach na pierwszej edycji  imprezy „Myśląc o koniu” i brałyśmy udział w konkursie „Pokaż co potrafi  twój koń układany metodami naturalnymi”. W tym roku przyjeżdżam do Karpacza sama ale z wykładem co u nas słychać i opowiedzieć o swoich spostrzeżeniach na temat jak uczą się konie. Bardzo dziękuję za zaproszenie organizatorom, którzy od lat poprzez program tych spotkań propagują bycie z końmi na zasadzie partnerstwa i wzajemnego szacunku.

Bożena Tomczak - Wrona


Bożena Tomczak-Wrona z Macebą

Fanpage Maceby

 

ORGANIZATORZY

PARTNERZY MEDIALNI

 

 

 

PARTNERZY